Kiedy pada hasło "żłobek", wielu z nas ma przed oczami zamknięte duszne sale, pluszaki i… niekończący się katar ciągnący się od października do kwietnia. Zgadzamy się – infekcje w pierwszych latach życia to naturalny trening dla młodego układu odpornościowego. Ale można ten trening mocno wspomóc. Jak? Korzystając z tego, co mamy dosłownie za oknem.
Nasz żłobek przy ulicy Kanarkowej znajduje się rzut beretem od Lasu Kabackiego. Od samego początku wiedzieliśmy, że nie możemy zamknąć dzieciaków w czterech ścianach, mając taką perłę natury w sąsiedztwie. Dlatego postawiliśmy na codzienne spacery i hartowanie.
Leśny mikroklimat zwalcza zarazki
Las to nie tylko drzewa, to cała potężna "fabryka" zdrowia. Drzewa wydzielają fitoncydy – naturalne związki lotne o działaniu antybakteryjnym i przeciwgrzybiczym. Spacerując leśnymi ścieżkami na Kabatach, maluchy dosłownie wdychają naturalny antybiotyk, który oczyszcza ich drogi oddechowe.
Zimą powietrze w zamkniętych, ogrzewanych salach robi się suche, co wysusza śluzówki nosa u dzieci. A sucha śluzówka to otwarta brama dla wirusów. Wyjście na zewnątrz, nawet (a raczej zwłaszcza!) w chłodny jesienno-zimowy dzień, świetnie nawilża i obkurcza naczynia w nosie. To dlatego dzieci po powrocie ze spaceru o wiele rzadziej mają kłopoty z zatkanym noskiem w czasie popołudniowej drzemki.
Kałuże, nierówności i sensoryka w praktyce
Skakanie po nierównym gruncie pełnym wystających korzeni to darmowa terapia integracji sensorycznej i genialny trening równowagi. Zamiast stąpać po płaskim panelu w sali, małe stópki uczą się reagować na zmianę podłoża. Piach, wilgotna ziemia, szeleszczące liście pod kaloszami – to wszystko dostarcza układowi nerwowemu dziecka bodźców, których nie zastąpi żadna, nawet najdroższa grająca zabawka.
A brud? Cóż, ziemia zawiera mnóstwo pożytecznych mikrobów, które "uczą" układ odpornościowy dziecka, z czym powinien walczyć, a co powinien ignorować (co świetnie chroni m.in. przed alergiami i astmą w przyszłości). Oczywiście pilnujemy, żeby ręce lądowały w mydle tuż po powrocie do żłobka, ale na zewnątrz dajemy dzieciom swobodę brudzenia rąk i ubrań.
Jak przygotować malucha na leśne przygody?
Często pytacie nas, w co ubierać dzieci, skoro tak dużo przebywamy na zewnątrz. Odpowiedź brzmi: na cebulkę! Prosimy rodziców o przynoszenie:
- Spodni na szelkach (tzw. nieprzemakalnych "błotniaków"), które zakładamy na zwykłe dresy.
- Wygodnych, lekkich kaloszy.
- Ubrań zapasowych, których "nie żal" – u nas dzieci mogą beztrosko dotykać błota i mchu.
Dzięki takiej filozofii widzimy, jak z miesiąca na miesiąc nasze żłobkowe maluchy stają się silniejsze. Rzadziej opuszczają dni, szybciej wracają do zdrowia, a w lesie odnajdują spokój, który przekłada się na o wiele lepszy sen i apetyt. Zapraszamy do nas na Ursynów – wpadnijcie zobaczyć to na własne oczy!